cz. 11/13

INTRODUKCJA

Introdukcja, czyli uroczyste wprowadzenie kilku sióstr z klasztoru św. Marcina do nowego domu na Wesołej, została zaplanowana na 26 lipca 1725 roku. Niestety wkrótce po ustaleniu daty pojawiły się trudności.

Anna Rupniewska

s. Anna Józefa od Pana Jezusa – pierwsza przeorysza w klasztorze na Wesołej

Okazało się, że fundator Jan Szembek dla publicznych interesów Królestwa Polskiego nie mógł tego dnia przybyć do Krakowa. Zaproponował jednak, żeby ceremonię poprowadził jego starszy brat, biskup pomocniczy krakowski Michał Szembek, sam natomiast zabezpieczył finansowo przygotowanie uroczystości i pierwsze tygodnie życia w klasztorze. W planach co do zaopatrzenia były również ryby dobre w baryłkach z Gdańska.

Przygotowania do introdukcji trwały więc nadal, goście z daleka byli już pozapraszani, przybrano kościół nowy z kosztem i pracą niemałą. Tymczasem prowincjał o. Bernard od Panny Maryi Przenajświętszej powiadomił listownie siostry i biskupa Szembeka, że konieczne pozwolenie z Rzymu nie przyjdzie przed 26 lipca, w związku z tym introdukcję trzeba przenieść na inny dzień. Sufragan krakowski nie był zadowolony z takiego stanu rzeczy i przyszedłszy do klasztoru św. Marcina, wręcz groził, że jeśli wprowadzenie sióstr nie odbędzie się tak, jak zaplanowano, to klasztor nowy innemu Zakonowi odda. Wspólnota zdała się na wolę Bożą i czekała na decyzję prowincjała, który zatrzymany innymi sprawami, przebywał poza Krakowem.

NIEPEWNOŚĆ DO OSTATNIEJ CHWILI

Ojciec Bernard przyjechał dopiero 25 lipca, w przeddzień planowanej introdukcji. Zaraz też spotkał się z Michałem Szembekiem i po konsultacjach z Ojcami Starszymi, przyjął jego propozycję, żeby introdukcję przeprowadzić. Biskup bowiem zobowiązał się, że weźmie na siebie odpowiedzialność i sam napisze do generała zakonu z wyjaśnieniami. Przed wieczorem prowincjał ogłosił siostrom podjętą decyzję i naznaczył cztery zakonnice, które miały dać początek nowej wspólnocie na Wesołej.

s. Krystyna Helena od Ofiarowania NMP, Karmel Łobzów, fot. o. Jerzy Gogola OCD

Wybrane zostały:

 

  • s. Anna Józefa od Pana Jezusa (Rupniewska),

  • s. Teresa Helena od Ducha Świętego (Łuczycka),

  • s. Krystyna Helena od Ofiarowania Panny Przenajświętszej (Poniatowska),

  • s. Maryanna Salomea od Świętej Matki Naszej Teresy (Sierakowska).

Po południu biskup Szembek poświęcił dzwony na nową fundację. Dzwony zaraz zaciągniono na wieżę i już wieczorem zabrzmiały po raz pierwszy. Muzyka i wesołe śpiewy trwały jeszcze do późnych godzin nocnych.

KARMELITANKI W KARECIE

Rano 26 lipca, we wspomnienie św. Anny, prowincjał uroczyście polecił wyjść z klauzury czterem mianowanym siostrom. Po rzewnym pożegnaniu ze wspólnotą, fundatorki przeszły do kościoła, gdzie uczestniczyły we Mszy świętej odprawionej przez o. Bernarda. Przed świątynią czekała na nie bogata i ozdobna kareta sufragana krakowskiego, w której miały odbyć swoją krótką podróż. Po drodze, na usilne prośby jezuitów i dominikanów, za pozwoleniem prowincjała, siostry wstąpiły do kościoła świętych apostołów Piotra i Pawła oraz do bazyliki św. Trójcy, gdzie uczciły relikwie świętych. Wysłuchały również przemówień wychwalających ród Szembeków i Zakon Karmelitański. Przez całą drogę fundatorkom towarzyszyło około trzydziestu innych karet, muzycy grający na różnych instrumentach muzycznych i wielkie mnóstwo ludzi. Na wałach strzelano z moździerzy: ziemia grzmiała, konie targały karety.

Wreszcie siostry podjechały pod pięknie przyozdobiony kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, w którym mieścił się nowicjat ojców karmelitów bosych (obecnie kościół św. Łazarza przy ul. Kopernika). Tam wysłuchały Mszy świętej odprawionej przez przeora klasztoru nowicjackiego, biskup Szembek tymczasem poświęcał aparaty, kielichy, puszkę, monstrancyę do nowego kościoła.

UROCZYSTA PROCESJA

Po skończeniu Mszy św. dopiero się solenna zaczęła Introdukcya w ten sposób: szła naprzód chorągiew Panny Przenajświętszej Maryi Szkaplerznej, którą niósł brat Karmelitów Trzewiczkowych między akolitami, za nią wszyscy Bracia (…). Za nimi niesiono feretrum z relikwiami jedno, za feretranem z jednej strony WW[ielebni]. Ojcowie Karmelici Trzewiczkowi, z drugiej nasi WW[ielebni].Ojcowie jeden za drugim kilka par, za tą kilka par drugie feretrum i tak dalej niesiono feretra z relikwiami, których było czworo. Te feretra nieśli klerycy i zakonnicy w dalmatykach, których było par ósm, za feretrami i za Ojcami wszystkiemi Kanonicy krakowscy i roczni Prałaci, których wielka była liczba, wszyscy ze świecami, potem Akolicy, Turyfaryuszowie, Ministrowie dwie pary, w kapach para do infuły i pastorała, Asystentów w komżach par ze sześć, wszyscy ze światłem tak dalece, że świec samych do rąk wyszło z półtorasta. Potem szedł J[aśnie]W[ielebny]J[ego]M[ość]X[iądz]. Sufragan cum sanctissimo pod bogatym baldachimem, w kapie bardzo kosztownej (…). Za Przenajświętszym Sakramentem mnie niegodną [tak Anna Rupniewska pisze o sobie samej] prowadził J[ego]M[ość]P[an]. Aleksander Szembek Stolnik koronny rodzony brat JMP. Fundatora z JMP. Antonim Szembekiem Podkomorzym krakowskim, inne zaś WW[ielebne]. Matki i Siostry, różni Ichmościowie Panowie zacni prowadzili, potem gmin różnych ludzi, Państwa, Senatorek w wielkiej liczbie (…). Proceder tedy tej solennej Introdukcyi ogłaszał huk ustawicznego ognia z dział i moździerzów, trąb, kotłów i różnych instrumentów muzycznych, których przechodziło 100.

W NOWYM KLASZTORZE

Początek listu Jana Szembeka do Anny Rupniewskiej wklejony do kroniki klasztoru

Procesja nie szła długo, do kościoła i klasztoru pod wezwaniem św. Teresy od Jezusa i bł. (jeszcze) Jana od Krzyża było już bardzo blisko. Po wejściu do świątyni i uroczystym odśpiewaniu Te Deum Ludamus, fundatorki z biskupem, prowincjałem i innymi osobami przeszły na furtę klasztoru. Tam odczytano list Jana Szembeka do Anny Rupniewskiej, a Stolnik koronny z pańską przemową klucze od całego Konwentu na tacy srebrnej oddał. Siostry, prowincjał i niektórzy ojcowie karmelici bosi weszli przez drzwi klauzurowe i pomodlili się wspólnie w chórze zakonnym. Po czym ojcowie pobłogosławili nowy dom i wyszli, a my się zamknęły szczęśliwie – notuje w kronice Anna Rupniewska. Zaraz po tym, w kościele rozpoczęła się uroczysta Msza święta odprawiana przez biskupa Szembeka, homilię wygłosił ks. Waleszyński, rektor Akademii.

Wszystko skończyło się około godziny drugiej po południu i goście rozeszli się na przygotowany poczęstunek. Kronikarka napisała: Cztery nas tylko w klasztorze zostało. Zdał się nam jako pustynia, chodziłyśmy jako błędne, niżeliśmy się rozpatrzyły.

Jeszcze tego samego dnia siostry przyjęły dwie pierwsze kandydatki na konwerski. Po nich przyszły następne i aż do dziś w klasztorze na Wesołej nieprzerwanie trwa życie modlitwy.