cz. 10/13
PRZYGOTOWANIA DO INTRODUKCJI
Po ogromnym przedsięwzięciu jakim było przygotowanie i przeprowadzenie ceremonii położenia kamienia węgielnego, przedsięwzięciu angażującym wspólnotę sióstr z klasztoru św. Marcina na Grodzkiej, ojców karmelitów bosych i przede wszystkim Jana Szembeka, Fundatora – nadszedł czas na kolejne prace. Mury kościoła i klasztoru zaczęły się podnosić od fundamentów w górę, a siostry zabrały się za przygotowania, aby nowy dom zaopatrzyć we wszystko, co konieczne.
Tym, co konieczne okazały się przede wszystkim… relikwie. Tak się złożyło, że o. Jerzy od św. Wojciecha, jako Prowincjał szczególnie zaangażowany w budowę nowego klasztoru na Wesołej, w 1719 r. został wybrany Definitorem Generalnym i wyjechał do Rzymu. Tam pozyskał dla sióstr wiele relikwii – św. Krzyża, św. Teresy od Jezusa, św. Bartłomieja Apostoła, św. Konstancji i inne.
Na furtę klasztoru św. Marcina przychodziły różne osoby z ofiarami dla nowej fundacji: Babka też z szpitala św. Ducha na imię Agnieszka dała kielich srebrny i Zł. 18 na fabrykę.
KANDYDATKI
Zaczęły się zgłaszać kandydatki do nowego domu – i tu pojawiło się pytanie – czy przyjąć je do klasztoru na Grodzkiej, a potem przenieść na Wesołą, czy kazać im czekać. Sprawa nie była łatwa do rozwiązania, bo klasztor na Grodzkiej posiadał komplet zakonnic (21 sióstr) i według prawa zakonnego nie można było tej liczby przekroczyć. Perspektywa nowej fundacji nie była jeszcze wtedy uwzględniona w konstytucjach. O. Jerzy rozmawiał o tej sprawie z innymi ojcami, ale, jak relacjonował potem w liście: między naszemi Przełożonemi Generalnemi różna jest opinia. Ostatecznie zapytał Ojca Świętego, a ten odesłał go do Kongregacji. Kronikarka nie podaje jaka była ostateczna odpowiedź z Rzymu. Z dalszej historii można wnioskować, że klasztor na Grodzkiej nie otrzymał zgody na przyjęcie nadliczbowych kandydatek: przy introdukcji na Wesołą przeszły tylko cztery zakonnice, a w pierwszym półroczu istnienia nowego klasztoru było w nim aż dziewięć probantek.
W czerwcu 1721 roku umiera w rzymskim konwencie o. Jerzy zostawiwszy w wielkim żalu całą Kongregacyę ale osobliwie prowincyę naszą i ten nowy klasztor osierociwszy z ojcowskiej protekcyi, aczkolwiek żyjąc w wieczności szczęśliwej nie zapomina o nas jako ufamy w Panu.

Kielich od Jana Szembeka
DARY FUNDATORÓW
O fundację troszczyli się również Jan Szembek z żoną. W 1723 roku Ewa Szembekowa przyjechała po Ich Mość PP[anny]. Wizytki na fundacyę do Lublina, na naszą zaś fundacyę przywiozła z szczodrobliwej łaski swojej Pańskiej aparat bardzo bogaty, kielich z patyną złocisty, ornatów trzy, dalmatyk para, kapy dwie bogate, antypedia pięć, pasów kilkadziesiąt, puryfikatoryi i korporałów własną ręką swoją szytych po kilka, nadto na fabrykę Czer. zł. 300 Wiel[ebnej]. M[atce]. naszej do rąk oddała, z upewnianiem nieodmiennego afektu swego do zakonu naszego. To jeszcze nie był koniec wszystkich darów, bo jeszcze w tym samym roku przyszła do klasztoru św. Marcina skrzynia z szatami i paka, w której monstrancye dwie, puszka suto złocista, kielichów trzy. Szaty – głównie suknie Ewy Szembekowej – były przeznaczone na uszycie szat liturgicznych, bo J[aśnie]W[ielebna]J[ej]M[ość] Dobrodziejka od kilku lat szarego karmelitańskiego koloru szat używała z wielkiej pobożności i pokory, a Pańskie swoje bogate na ozdobę kościelną obraca. Niech jej to Bóg tu i wiecznie samym sobą płaci. Amen.

Początek jednej z ksiąg klasztornych przygotowanych na nową fundację
OSTATNIE PRZYGOTOWANIA
U św. Marcina większość wspólnoty była zaangażowana w przygotowania. Kronikarka wymienia wiele sióstr: s. Katarzyna Teresa od bł. Jana od Krzyża dniem i nocą pracując, sama szyjąc tuniki i inne tak kościelne jako infirmarskie, rubarskie, kuchenne, chusty i do najmniejszych potrzeb opatrując, s. Cecylia Teresa od Ofiarowania Panny Przenajświętszej także pracowała (…) osobliwie Księgi klasztorne sporządzając, Regułę i inne potrzebne przepisując exercycye i inne duchowne ćwiczenia nasze zakonne dając odprawować, instrukcye, dyscypliczki, obyczaje i inne księgi. Za zgodą kapituły przeznaczyła na Wesołą niektóre książki z biblioteki klasztornej. Inne jeszcze siostry zajęły się przygotowaniem sandałów, sznurków, nici, przędzy, świec, lamp, kagańców, fartuszków sukiennych dla probantek.
Wiosną 1725 roku Jan Szembek pisał listy usilne, aby jako najprędzej Intronizacyę do nowego klasztoru odprawić, ile się mogło zrozumieć w dzień św. Jana, jakoż i my tego życzyły. Niestety w tym czasie przypadało Definitorium Prowincyonalne – bez obecności ojców karmelitów nie mogłoby się odbyć otwarcie nowego klasztoru. Po konsultacjach z Prowincjałem naznaczony jest dzień świętej Anny 26 Julii.